Polen-Jugendverwahrlager der Sicherheitspolizei in Litzmannstadt
Niemiecki obóz dla polskich dzieci 

Archiwa prywatne byłych więźniów obozu przy ulicy Przemysłowej w Łodzi:

 

Rejestracji relacji ostatnich żyjących świadków "z Przemysłowej" oraz ich rodzin, którego w latach 2009-2020 podjęła się Urszula Sochacka, towarzyszyło zbieranie dokumentacji dot. obozu będącej w zasobach prywatnych byłych więźniów i ich rodzin.

W zbiorach dot. obozu Urszuli Sochackiej i wspierającego jej działania Stowarzyszenia U siebie-At home znajdują się kserokopie/skany/zdjęcia fotograficzne i filmowe materiałów udostępnionych przez byłych więźniów i ich rodziny: dokumentów i zdjęć dot. historii obozu, dokumentacji dot. powojennych losów społeczności obozowej i pamięci o obozie, tekstów, w tym publikowanych - prasowych, ale także - prywatnych, autorstwa byłych więźniów obozu. Wśród nich, obok znanych, rozpoznawalnych dokumentów/zdjęć - powtarzających się w rozproszonych zbiorach i nielicznych publikacjach na temat obozu, można również znaleźć materiały o dużej wartości archiwalnej.

Najobszerniejsza dokumentacja Sochackiej/Stowarzyszenia U siebie-At home z omawianego zakresu to materiały pozyskane od byłych więźniarek i byłych więźniów obozu: od Genowefy Kowalczuk i jej rodziny, Krystyny Pacut, Piotra Michalczewskiego, Jana Kuczyńskiego, Jana Jaskota, Alodii Witaszek-Napierały, córek Stanisława Sochackiego.

Na etapie produkcji filmu Nie wolno się brzydko bawić (2009-2012) Piotr Michalczewski nie był gotowy do podzielenia się wspomnieniami z obozu. Już wcześniej wiele o nim napisał, wiele mówił. Z obozu został uwolniony jeszcze przed wyzwoleniem, ale nie wiem, czy kiedykolwiek tak naprawdę z niego wyszedł. Odwiedziłam go kilkakrotnie - w trakcie realizacji filmu i potem. Dużą część jego domu na wsi zajmowały notatki, opisy, publikacje, wspomnienia, a przede wszystkim materiały filmowe - na płytkach CD, DVD, na taśmach VHS. Własnym sumptem opublikował   swoje wspomnienia z obozu. Obdarowywał nimi swoje koleżanki i kolegów z obozu. Wypożyczyłam je ze Szkoły Podstawowej nr 81 w Łodzi, zanim nie otrzymałam od autora. Przy każdej kolejnej wizycie prezentował mi swoje nowe produkcje. Nagrywał filmy historyczne pokazywane w TV, rejestrował własne komentarze, montował, przemontowywał, spierał się z nieobecnymi autorami, z prezentowanymi przez nich wersjami zdarzeń. Zaskoczona i oszołomiona historią obozową mojego ojca (dopiero po jego śmierci dowiedziałam się, że był więźniem dziecięcego obozu w Łodzi) nie znalazłam w sobie wystarczającej siły, by odpowiednio zabezpieczyć obozową spuściznę Piotra Michalczewskiego - człowieka z piętnem obozu, ale i wielką pasją - mówienia, przypominania, uświadamiania, że między 1942 a 1945 rokiem w Łodzi/ówczesnym Litzmannstadt funkcjonował obóz dla polskich dzieci, w którym straciły dzieciństwo a bardzo często - całe swoje życie.

Urszula Sochacka

 

Do filmu Nie wolno się brzydko bawić weszły zaledwie dwie wypowiedzi Piotra Michalczewskiego, jednak mogą tłumaczyć przymus ciągłego świadczenia na rzecz pamięci o obozie:

 

Jan Kuczyński:

To było w latach, siedemdziesiąty któryś, poszliśmy do [Zbowidu], a on mówi: a po co żeście tu przyszli? A ja mówię: żebyście nas przyjęli do [Zbowidu]. Bo my jesteśmy byłymi więźniami obozu koncentracyjnego - mówię.

- Gdzie, wy chuligani?

It was in the 70s, we went to ZBoWiD [The Association of Fighters for Liberty and Democracy] and he says: “What have you come here for?” And so I say: We would like you to accept us to ZBoWiD, since we are the former prisoners of the concentration camp.” - “Where? You? – The hooligans!?”

 

hop, hop, hop

…hop-hop-hop…”

 

Piotr Michalczewski:

Nie uznawali, ze był jakiś obóz w Lodzi.

They didn’t want to admit there was any camp in Lodz.

 

Urszula Sochacka: Jak się Pan wtedy czuł?

How did you feel?

 

Jan Kuczyński:

Oh, jeju kochany, myślałem, że ich porozszarpię.

My goodness, I thought, I would tear them to pieces.

 

hop, hop, hop

…hop-hop-hop…”

 

Genowefa Kowalczuk:

Wybaczcie mi ci, co byli w Oświęcimiu, ale ja, ja po prostu byłam zazdrosna.

Forgive me, you – who were in Auschwitz, but I simply was jealous.

 

Jan Kuczyński:

Ja mówię: jak tak możecie mówić? Wy sobie tylko uznajecie Wasz obóz - ja mówię - oświęcimski, Majdanek, Buchenwald? A, a obóz koncentracyjny na Przemysłowej w Łodzi?

I’m saying: how can you say this, you accept only your camp, I’m saying, Auschwitz,                  Majdanek and Buchenwald? And I’m saying: what about the concentration camp in Lodz, on Przemyslowa Street?

 

(Fragment polskiej i angielskiej ścieżki dźwiękowej filmu Nie wolno się brzydko bawić - reż. U. Sochacka, Kraków 2012; tłumaczenie - Lucyna Sochacka)

 

Do odrębnej kategorii należy dokumentacja związana z osobą Józefa Witkowskiego - zgromadzona i wytworzona przez niego. Od jakiegoś czasu trwają spory dot. osoby Witkowskiego, jego pobytu w obozie, a przede wszystkim - czystości jego intencji podczas zbierania świadectw byłych więźniów obozu i w relacjach z nimi (warunkowanych relacjami z byłymi funkcyjnymi obozu), podczas pełnienia obowiązków nieoficjalnego przedstawiciela społeczności obozowej czy też specjalisty - w ramach struktur decydujących o narracji na temat obozu w ramach obowiązującej PRL-owskiej polityki historycznej, wreszcie - podczas tworzenia publikacji na temat obozu przy Przemysłowej. Może wkrótce doczekamy się wiążących odpowiedzi na kluczowe pytania dot. wiarygodności osoby Witkowskiego. Za niezaprzeczalny fakt można jednak już dziś uznać nieocenioną rolę  Witkowskiego w upowszechnieniu wiedzy na temat historii obozu. Monografia obozu autorstwa Witkowskiego z roku 1975 do chwili obecnej jest najczęściej cytowaną publikacją o obozie. Przez niektórych w sposób bezpośredni - jako źródło wiedzy, przez innych - jako źródło wiedzy, ale i dokument czasów/okoliczności, w jakich powstawała. Witkowski zbierał ustne relacje byłych więźniów, ale także i zdjęcia oraz dokumenty z ich prywatnych zbiorów. Dokumentacja Witkowskiego to także bogata korespondencja prowadzona przez niego z byłymi więźniami obozu oraz oficjalnymi instytucjami, a także publikacje autorstwa Witkowskiego (był autorem licznych artykułów prasowych oraz pretendujących do miana popularnonaukowych). Witkowski inicjował spotkania i wystawy upowszechniające wiedzę na temat obozu. Przez pewien czas funkcjonował w środowisku na prawach specjalisty w zakresie kwestii związnych z obozem. Z relacji byłych więźniów oraz m.in. z dokumentacji procesowej znajdującej się w zbiorach IPN, wynika, że część dokumentacji Witkowskiego (a pośrednio i byłych więźniów obozu) zaginęła. Niewielka jej część, w postaci spisów, opisów, skanów/zdjęć jest m.in. na stanie archiwum Sochackiej/Stowarzyszenia        U siebie-At home. 

Mając na uwadze brak zainteresowania ze strony instytucji, na których ciąży obowiązek pamięci, archiwizacją samych osobistych relacji świadków (rejestracja wywiadów w głównej mierze jest efektem nie działań tychże instytucji, ale prywatnych, pozainstytucjonalnych inicjatyw, często działań projektowych ograniczonych czasem realizacji i wysokością środków), można zaryzykować stwierdzenie, że tym bardziej losy prywatnych archiwów byłych więźniów leżą w rękach pozainstytucjonalnych.

 

DRODZY PAŃSTWO,

DZIECI i WNUKI BYŁYCH WIĘŹNIÓW OBOZU PRZY PRZEMYSŁOWEJ,

JEŚLI WASI RODZICE, WASZA MAMA, WASZ TATA, WASI DZIADKOWIE MIELI SIŁĘ I ODWAGĘ, BY PRZYZNAĆ SIĘ DO DZIECIŃSTWA UTRACONEGO W OBOZIE NA PRZEMYSŁOWEJ, I JEŚLI WAM NIE BRAKNIE JEJ, BY PRZYZNAĆ SIĘ DO ODZIEDZICZONYCH PO NICH RANACH,              O NAZNACZENIU WAS SAMYCH I WASZYCH DZIECI/BLISKICH UPOKORZENIEM, BÓLEM, CHOROBAMI I DZIECIĘCĄ ROZPACZĄ,

prosimy o kontakt i o informacje o spuściźnie, jaką pozostawili po sobie Wasi Bliscy, a która  powinna zostać zachowana i zabezpieczona jako dowód na POPEŁNIENIE ZBRODNI, DO TEJ PORY NIE DO KOŃCA ODPOWIEDNIO SKLASYFIKOWANEJ, ROZLICZONEJ I UZNANEJ.

 

z notatnika Genowefy Kowalczuk

z notatnika Genowefy Kowalczuk

z notatnika Genowefy Kowalczuk

z notatnika Genowefy Kowalczuk

z notatnika Genowefy Kowalczuk

z notatnika Genowefy Kowalczuk

Powrót